Nasz plan na Indie – gdzie będziemy i co zobaczymy?

Strona główna/Bez kategorii/Nasz plan na Indie – gdzie będziemy i co zobaczymy?

Nasz plan na Indie – gdzie będziemy i co zobaczymy?

Z każdym dniem do wyjazdu coraz bliżej. Jak już wie­cie pierw­szym odwie­dzo­nym przez nas kra­jem będą Indie? Dziś w kilku sło­wach opi­szę wszyst­kie miej­sca, które pla­nu­jemy w tym pań­stwie odwiedzić.

Do Indii przy­la­tu­jemy ran­kiem 2 lutego. Lądu­jemy w Delhi i to wła­śnie tu na dobrą sprawę roz­pocz­nie się nasza przygoda.

Delhi – dru­gie, co do wiel­ko­ści mia­sto Indii i oczy­wi­ście zara­zem jedno z naj­więk­szych miast świata. Ten gigant ma aż 12 mln miesz­kańców! Patrząc na to z per­spek­tywy War­szawy, która licząc nie­spełna 2 mln miesz­kań­ców wydaje się mia­stem naprawdę dużym, Delhi jest po pro­stu prze­ra­ża­jące… Mię­dzy innymi, dla­tego począt­kowo spę­dzimy w nim rap­tem kilka godzin, które spo­żyt­ku­jemy głów­nie na prze­je­cha­nie z lot­ni­ska do dworca głów­nego skąd dalej udamy się na połu­dnie do…

Agra – mia­sto duuużo mniej­sze od Delhi (1,5 mln miesz­kań­ców). Nazwa zapewne więk­szo­ści z Was nie­wiele mówi, ale gwa­ran­tuję, że każdy, abso­lut­nie każdy widział jego naj­więk­szą atrak­cję tury­styczną dzie­siątki razy w swoim życiu. Jest nią Tadź Mahal (Taj Mahal) zwany też Świą­ty­nią Miło­ści. Każdy na pewno wie, o co cho­dzi więc nie ma sensu się na ten temat roz­pi­sy­wać. Jedno z tych miejsc, któ­rego abso­lut­nie nie mogli­śmy na naszej tra­sie pominąć
Orchha — kolejne miej­sce, jakie odwie­dzimy to malut­kie nie tylko jak na indyj­skie, ale także i pol­skie stan­dardy mia­steczko. Orchha liczy jedy­nie nie­spełna 9 tys. miesz­kań­ców, ale swoim kli­ma­tem podobno zachwyca. Dodat­kowo znaj­duje się tro­chę na ubo­czu i nie jest tak bar­dzo oble­gana przez tury­stów jak inne, bar­dziej znane atrak­cje Indii. I to wła­śnie samo mia­steczko, ze swo­imi nieco zanie­dba­nymi budow­lami jest główną atrak­cją tego miej­sca, pole­caną przez wielu backpackersów.
Kha­ju­raho —  mie­ścinę tę odwie­dzimy z jed­nego tylko powodu — kom­pleksu świą­tyn­nego  ozdo­bio­nego naj­róż­niej­szymi moty­wami zwią­za­nymi z kama­su­trą… Miej­sce podobno nie­zwy­kłe i ze względu na porzą­dek i ład w nim panu­jący czę­sto z  przy­mru­że­niem oka nazy­wane naj­mniej indyj­ską atrak­cją Indii ;).
Bundi — błę­kitne mia­sto. Miej­sce pole­cane głów­nie do odpo­czynku i wylu­zo­wa­nia się. Po wcze­śniej­szym wra­że­niach i podró­żach tego typu alter­na­tywa bar­dzo nam się na pewno przyda. Tu tro­chę odpocz­niemy i nabie­rzemy sił do dal­szych wojaży.
Uda­ipur — mia­sto poło­żone mię­dzy trzema jezio­rami na zdję­ciach naprawdę zachwyca swoją architekturą.
Jodh­pur — kolejne,  znacz­nie więk­sze niż Bundi, błę­kitne mia­sto na naszej tra­sie. Przy­do­mek ten zawdzię­cza poma­lo­wa­nej na taki wła­śnie kolor zabyt­ko­wej czę­ści mia­sta. Dla nas naj­waż­niej­szym punk­tem mia­sta będzie impo­nu­jący, góru­jący nad całą metro­po­lią Meh­ran­garh Fort. Jest on otwarty dla tury­stów, z jego murów roz­ciąga się impo­nu­jący widok na mia­sto a dodat­kowo spró­bu­jemy w nim wyna­jąć pokój.
Puskhar — święte mia­sto Radża­stanu (czyli regionu, w któ­rym spę­dzimy więk­szość naszego czasu w Indiach). Poło­żone jest bar­dzo malow­ni­cza, wokół płyt­kiego jeziora. Pro­blem w tym, że ma ono nie­stety ten­den­cję do okre­so­wego wysy­cha­nia i przy­po­mina wów­czas wiel­kie bajoro a nie uro­kliwe jezioro. Mamy nadzieję, że ta atrak­cja aku­rat nas omi­nie… Z innych cie­ka­wo­stek warto zazna­czyć, że w mie­ście obo­wią­zuje pro­hi­bi­cja na nie­które pro­dukty: zero alko­holu, nar­ko­ty­ków i … mięsa.
Jaipur — naj­więk­sze mia­sto Radża­stanu, które odra­dza więk­szość osób, która je odwie­dziła. My jed­nak mamy je ide­al­nie na swo­jej tra­sie tak więc głu­pio by było się w nim nie zatrzy­mać cho­ciażby na jeden dzień.
Amrit­sar — święte mia­sto Sikhów ze swoją nie­zwy­kłą, Złotą Świą­ty­nią, która będzie głów­nym punk­tem pro­gramu. Dla tury­stów i piel­grzy­mów jest ona w pełni otwarta. Można w niej za darmo zjeść (podobno cał­kiem smacz­nie) i prze­spać się (teo­re­tycz­nie za darmo jed­nak zawsze trzeba zosta­wić jakiś “datek”).
Dha­ram­sala — Jakby nie patrzeć, geo­gra­ficz­nie to już Hima­laje. Poza tym piękne widoki, wylu­zo­wany kli­mat oraz fakt, że mia­sto to jest nie­for­malną sto­licą rządu tybe­tań­skiego na uchodźc­twie to główne czyn­niki, które zachę­ciły nas do jego odwie­dze­nia. Jest to zara­zem ostatni punkt na naszej tra­sie. Póź­niej wra­camy do Delhi, będziemy tam mieli około dwóch dni na zapo­zna­nie się z mia­stem i odpo­czy­nek a dalej ruszamy do Singapuru.
Tak  oto pre­zen­tuje się nasz plan podróży przez Indie. Dziś nie jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć jak nam wyj­dzie jego reali­za­cja. Bar­dzo moż­liwe, że nie­stety po dro­dze będziemy musieli jakieś mia­sta omi­nąć. Czy tak rze­czy­wi­ście będzie, czas pokaże.

2017-05-12T00:49:06+00:00 9 Luty, 2011|Bez kategorii|